|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Przyszła zdobywczyni Oscara za najlepszą kobiecą rolę drugoplanową w filmie
„Wierny ogrodnik” (2005) urodziła się w 1970 roku w Londynie. Jej rodzice,
pochodzenia żydowskiego, opuścili kontynent w latach 30. i osiedlili się w Anglii.
Jako trzynastolatka zaczęła pracę modelki. Gdy dorosła, wybrała studia filologiczne, na
wydziale filologii angielskiej uniwersytetu w Cambridge. Była współzałożycielką
zespołu teatralnego Talking Tongues, który wystąpił podczas Edinburgh Fringe
Festival z własną sztuką „Slight Possesion”. Także po studiach odnosiła sukcesy w
teatrze – za występ w sztuce Noela Cowarda „Design for Loving” (1994) otrzymała
nagrodę krytyki dla najlepszej młodej aktorki. Na ekranie zadebiutowała w
miniserialu telewizyjnym „Czerwone i czarne” (1993), a jej kariera filmowa zaczęła
się od występu w „Ukrytych pragnieniach” (1996) Bernardo Bertolucciego. Ma na
koncie role w bardzo różnych filmach – od kostiumowo-przygodowej „Mumii” (1999)
po komedię „Był sobie chłopiec” (2002), od widowiska wojennego „Wróg u bram”
(2001) po „Wiernego ogrodnika”, który przyniósł jej powszechne uznanie i liczne
nagrody, w tym Amerykańskiej Akademii Filmowej.
Jej najnowszą rolą jest charyzmatyczna uczona Hypatia z Aleksandrii w kostiumowej
superprodukcji „Agora” w reż.
Alejandra Amenábara („Inni”, „W stronę morza”).
–Rachel ma idealny wygląd do roli Hypatii, ma bardzo śródziemnomorskie rysy
twarzy – tłumaczył swój wybór
Amenábar. – I na dodatek jest piękna. Znałem jej
wcześniejsze filmy. Ona ma ogromny talent, naturalność, świeżość i entuzjazm. Poza tym jest
osobą, która czyta nie tylko scenariusze; wie, w jakim świecie żyjemy. Rozumiała
całą złożoność scenariusza, a jeśli czegoś nie rozumiała, była
gotowa to rozwikłać. Rachel jest inteligentna, wykształcona – a więc pod każdym względem idealna do tej
roli. Warto dodać, że Weisz deklaruje się często jako radykalna feministka. A
Hypatia z Aleksandrii jest ikoną feministek. – To rzecz o
śmiałej i dumnej kobiecie. Odważniejszej ode mnie i od większości z nas – mówiła
Weisz o „Agorze” i Hypatii.
Zapytana o to, którą z postaci historycznych chciałaby być,
Weisz odpowiedziała: –
Lubię być sobą... ale gdybym musiała
wybierać, byłaby to Anaïs Nin. Nie tylko miała
wybujałe życie erotyczne, ale jeszcze potrafiła o tym pięknie pisać.
Aktorka jest życiową partnerką reżysera Darrena Aronofsky’ego („Zapaśnik”). W roli
Hypatii możemy ją oglądać na naszych ekranach od
12 marca.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Najnowszy film
Alejandra Amenábara ("Otwórz oczy", "Inni", "W stronę morza")
- "Agora", który
12 marca trafi na nasze ekrany,
podzielił polskie media. Chodzi o ukazane na ekranie starcie
między coraz bardziej rozprzestrzeniającą się religią
chrześcijańską a odchodzącym w przeszłość
światem starożytności. "Utwór ten wygląda na sugestywną agitkę
antychrześcijańską z odniesieniami współczesnymi. Film wprost
kipi niechęcią do chrześcijaństwa" - pisze tygodnik "Idziemy", w
dzisiaj wydanym numerze. Tymczasem miesięcznik "Film"
komentuje: "Posądzanie Amenábara o krytykowanie
chrześcijaństwa jako religii jest nadużyciem. Agora nie atakuje
idei. Atakuje fundamentalizm i fanatyzm". Według Mirosława
Winiarczyka z katolickiego "Idziemy", Amenábar ukazał
chrześcijaństwo jako religię prymitywną, niszczącą cywilizowany
świat pogański, a bohaterkę filmu Hypatię
jako feministyczny wzór wszelkich cnót i ofiarę intryg fanatycznego biskupa
Cyryla, buntującego przeciwko niej tłum chrześcijan "wyglądających jak
współcześni talibowie". Inaczej odbiera tę postać Elżbieta Ciapara z
branżowego "Filmu". Dla niej Hypatia uosabia wolność
jednostki i jest symbolem wszystkiego, co światłe w świecie, który zmierzał ku tzw. mrokom
średniowiecza. "Jest gotowa zapłacić nawet życiem za swoją niezależność -
pisze Ciapara. - Uosabia też tolerancję, której już wkrótce w Aleksandrii
(symbolizującej cały chrześcijański świat) miało zabraknąć)".
Ta dyskusja jeszcze goręcej toczyć się będzie im bliżej będzie wejścia filmu
na ekrany. Widzowie w końcu sami będą mogli
ocenić, jaka jest jego wymowa: czy to rzeczywiście antychrześcijańska prowokacja czy też, jak zapowiadał
reżyser, to film przeciw tym wszystkim, którzy - kiedyś lub dziś - używają
przemocy, broniąc swych racji.
Aleksandria, przełom IV i V wieku naszej ery. Rozwija się chrześcijaństwo.
Dawos (Max Minghella) jest niewolnikiem
zakochanym w swej pięknej pani -
wybitnej filozofce i astronomce Hypatii
(Rachel Weisz). Podczas gdy Hypatia
ze wszystkich sił stara się uratować od zapomnienia wiedzę i mądrość
starożytnego świata przed narastającym
fundamentalizmem religijnym, Dawos
jest rozdarty pomiędzy miłością a nową religią, która obiecuje wolność. W
dodatku, o względy Hypatii ubiega się należący do elity miasta Orestes
(Oscar Isaac).
Wywiad z Alejandro Amenabarem
http://www.youtube.com/watch?v=O7FMI_7mO4A
Zwiastun
filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/0/vB6E8lUEc0I
"Agora" w polskich kinach od
12 marca.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Wielbiciele talentu
Tima Burtona ("Sok z żuka",
"Batman", "Edward Nożycoręki",
"Charlie i fabryka czekolady", "Gnijąca panna młoda") już
pojutrze będą mogli przekonać się, jak wygląda
"Alicja w Krainie Czarów"
przetworzona przez jego szaloną wyobraźnię -
5 marca trafi bowiem na polskie
ekrany jego najnowszy film w 3D, zainspirowany opowieścią Lewisa
Carrolla. - Postacie z tej książki istnieją w
naszych snach i w naszej wyobraźni, żyją w
naszej podświadomości. Zafascynowało
mnie to, że bohaterowie "Alicji." stali
się ikonami masowej kultury. Nie trzeba nawet
czytać "Alicji w Krainie Czarów", aby znać przesłanie tej książki - mówił
Burton zapytany o to, dlaczego zainteresował się tym właśnie tematem. - W naszej
opowieści Alicja nie jest już dzieckiem, ale trudno ją też uznać za dorosłą, ponieważ
jej osobowość dopiero się kształtuje - tłumaczył. Alicja ma w jego filmie 19
lat. - W tym wieku człowiek znajduje się na rozstaju dróg - mówił dalej
reżyser. - Alicja wydawała mi się fascynującą postacią. Raz czuje się
młoda, a raz stara, a następnie
usiłuje pogodzić ze sobą te dwie
przeciwności.
W roli Alicji wystąpiła australijska aktorka polskiego pochodzenia,
Mia Wasikowska. - Alicja jest osobą delikatnie bierną. Chcieliśmy obdarzyć ją
siłą spokoju, którą Mia dysponuje. Podobał mi się jej charakter. Lubię
ludzi, u których wyczuwam dojrzałą
osobowość. Widać to w ich oczach -
uzasadniał tę decyzję Burton. - Początkowo
Alicja czuje się bardzo niezręcznie - mówiła o swej bohaterce
Wasikowska. - Dlatego też jej
doświadczenia polegają w istocie na poszukiwaniu własnego ja i pokazaniu, że
jest wystarczająco silna i pewna siebie, aby wiedzieć, czego pragnie.
W polskiej wersji językowej głos Alicji podkłada
Marta Wierzbicka ("Na Wspólnej"). - Alicja jest typową dziewczynką z
dobrego domu, żyje trochę w chmurach - opowiada o swych wrażeniach aktorka. - Jest nieśmiała, ale
jednocześnie z zadartym nosem, boi się trochę dziwnego snu, wyimaginowanego
w jej głowie. Wpada w świat szaleńców, próbuje więc
znaleźć kogoś, kto jest przy zdrowych zmysłach, kto by ją uszczypnął.
W filmie Burtona odnajdujemy ten sam magiczny świat, który Alicja odwiedziła
jako dziecko, jednak źle zrozumiała słowo
"Underland" (Podziemie) i myślała,
że chodziło o "Wonderland" (Kraina Czarów). Alicja, dziś 19-letnia, ponownie
udaje się w głąb króliczej nory i mimo że nie pamięta swoich poprzednich
przygód w Krainie, znów spotyka jej mieszkańców -
zawadiacką Popielicę, Zwariowanego Kapelusznika, uśmiechniętego Kota z Cheshire, Pana Gąsienicę,
piękną Białą Królową i jej mściwą starszą siostrę, Czerwoną Królową.
"Alicja w Krainie Czarów" w kinach od
5 marca!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Reżyser
Tim Burton ("Sok z żuka",
"Batman", "Edward Nożycoręki",
"Charlie i fabryka czekolady", "Gnijąca panna młoda"), słynący ze
swej nieokiełznanej wyobraźni, postanowił zmierzyć się z jedną z
najbardziej zakorzenionych w naszej kulturze opowieści -
"Alicją w Krainie Czarów". W tym pełnym magii
projekcie nie mogło zabraknąć aktora, będącego nieomalże "muzą"
Burtona - Johnny'ego
Deppa, który wciela się w postać Kapelusznika. Film,
zrealizowany w 3D, ma polską wersję językową (na naszych
ekranach pojawi się 5 marca
także w wersji oryginalnej z napisami). Jako szalony Kapelusznik występuje w
niej Cezary Pazura. - Praca przy dubbingu była ciężka, bo tylu absurdów
naraz jeszcze nie spotkałem - opowiada aktor. - Alicja jest w krainie
czarów, zwierzęta mówią, ludzie są zdeformowani i dziwni, a w
tym wszystkim trzeba się odnaleźć i wykrzesać emocje, by widz
rozpoznał je na ekranie. Nieco zdeformowany jest także Kapelusznik, którego oczy zostały powiększone
i stały się o 10-15 procent większe, niż oczy
Johnny'ego Deppa. - Kapelusznicy cierpieli na chorobę zawodową zw. "syndromem
Korsakowa", gdyż używali do wyrobu kapeluszy rtęci, która miała zgubny wpływ na ich zdrowie
psychiczne - tłumaczy Pazura. - Mój
bohater nie jest normalnym człowiekiem,
zadaje dziwne pytania np.: "Co łączy gawrona i sekretarzyk?". Ma momenty,
kiedy się "nakręca" i trzeba go wtedy opanować. Jedynie Alicja sobie z tym
radzi i potrafi go ujarzmić. Kapelusznik jest
człowiekiem przekrzywionym, jakby pochodził z drugiej strony lustra.
Depp i Burton sprawili, że
szaleństwo Kapelusznika jest jeszcze silniejsze, podkreślili bowiem huśtawkę
jego nastrojów poprzez makijaż i garderobę, kreując wirtualny
"pierścień nastroju" - zmieniający barwę pod wpływem humoru. - "Czy życie nie jest
snem, a sen nie jest jawą?" - to
pytanie zostało zadane w "Matrixie", a po
"Alicji w krainie czarów" nasuwa się pytanie: "Który świat tak naprawdę
widzimy?" - podsumowuje filozoficznie
Cezary Pazura. - Czy świat wyobraźni,
czy rzeczywisty, szary dzień?
W filmie Burtona odnajdujemy ten sam magiczny świat, który Alicja odwiedziła
jako dziecko, jednak źle zrozumiała słowo
"Underland" (Podziemie) i myślała,
że chodziło o "Wonderland" (Kraina Czarów). Alicja, dziś 19-letnia, ponownie
udaje się w głąb króliczej nory i mimo że nie pamięta swoich poprzednich
przygód w Krainie, znów spotyka jej mieszkańców -
zawadiacką Popielicę, zwariowanego Kapelusznika, uśmiechniętego Kota z Cheshire, Pana Gąsienicę,
piękną Białą Królową i jej mściwą starszą siostrę, Czerwoną Królową.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/16/FFfUEV9LVeQ
"Alicja w Krainie Czarów" w kinach od
5 marca!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
12 marca na nasze ekrany trafi wielkie kostiumowe widowisko w
reżyserii Alejandra Amenábara ("Otwórz oczy", "Inni", "W stronę
morza") - "Agora".
Film już na pierwszym pokazie prasowym
podzielił polskich dziennikarzy;
jedni zwracali uwagę na niezwykle
aktualne spojrzenie na problemy Bliskiego
Wschodu, inni uznali film za wielką antykatolicką prowokację.
Tłem dla opowiadanej historii jest powolny zmierzch
grecko-rzymskiej cywilizacji pod wpływem oddziaływania
chrześcijaństwa. Główna bohaterka
filmu, grana przez Rachel Weisz ("Wierny ogrodnik", "Był sobie chłopiec")
charyzmatyczna uczona i filozofka Hypatia, odznaczała się otwartym
spojrzeniem na kwestie religijne. Wymagała od samej siebie i swych uczniów,
zarówno chrześcijan, jak i pogan, wysiłku umysłu, woli i
wyrzeczeń. Pomimo iż cieszyła się powszechnym szacunkiem, została bestialsko zamordowana przez
chrześcijańskie bractwo parabolanów, podburzone kazaniami patriarchy
Aleksandrii, późniejszego św. Cyryla.
- Bardzo mi zależało na tym, aby nie interpretowano tego filmu jako
antychrześcijańskiego. To film przeciw tym wszystkim,
którzy - kiedyś lub dziś - używają przemocy, broniąc swych racji - tłumaczył reżyser w wywiadzie
dla hiszpańskiego dziennika "El Pais". - Widzimy, jak kończy się jedna z
najbardziej oświeconych epok, a zaczyna jedna z najmniej
oświeconych - mówiła z kolei odtwórczyni głównej roli,
Rachel Weisz. I dodawała: - Wśród
poetów romantycznych Hypatia była otoczona prawdziwym kultem. Widzieli w
niej heroinę, która poniosła śmierć z rąk fundamentalistów. Postacią
historyczną, podobnie jak sama Hypatia, jest patriarcha Cyryl. - Hypatia
nie wierzy w przemoc, on tak - mówił o nim
Amenábar. Sami Samir ("Pytanie do
Boga"), odtwórca roli Cyryla, podkreślał, że i jemu, i reżyserowi nie
chodziło bynajmniej o stworzenie "czarnego charakteru": - Jego zasługi dla
umocnienia chrześcijaństwa są bezsporne. Z czasem
jednak zaczął dążyć do władzy dla samej władzy. Ale nie chcieliśmy łatwo go oceniać. Niech widz sam
zadecyduje.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=vB6E8lUEc0I
"Agora" w polskich kinach od
12 marca.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Dzięki hiszpańskiemu reżyserowi
Alejandro Amenábarowi ("Otwórz oczy", "Inni", "W
stronę morza") już w marcu masową wyobraźnią
ma szansę zawładnąć Hypatia z
Aleksandrii, którą w jego najnowszym filmie
"Agora" gra Rachel Weisz ("Wierny
ogrodnik", "Był sobie chłopiec"). Hypatia, pierwsza uczona w dziejach świata -
grecka matematyczka, astronom i filozofka (ok. 355-415) została
bestialsko zamordowana przez podburzony motłoch.
Hypatia, dla swoich uczniów, wywodzących się z Aleksandrii,
Egiptu, Syrii, Cylicji i Konstantynopola - tak chrześcijan, jak i pogan
- była autorytetem i przewodnikiem
duchowym nawet wówczas, gdy oni sami zajmowali już wysokie stanowiska państwowe i
pełnili ważne funkcje kościelne. Rozwaga, tolerancja, umiar, prawość i
miłość do ojczystego miasta budziły powszechny szacunek i
zjednywały charyzmatycznej uczonej
wielu przyjaciół. Był wśród nich cesarski prefekt Orestes, który pozostawał w
konflikcie z patriarchą Cyrylem z Aleksandrii. Cyryl, zazdrosny o wpływy
Hypatii, zainspirował na nią nagonkę - jego
zwolennicy zaczęli szerzyć pogłoski, że Hypatia
oddaje się czarnej magii. Doprowadziło to do brutalnego mordu. Rozszalały
tłum, pod wodzą stronników patriarchy, wywlekł kobietę z powozu przed kościołem
Caseareum, wyłupił jej oczy i rozczłonkował ciało odłamkami glinianych skorup.
Śmierć Hypatii zwykło się interpretować jako zwycięstwo fanatyzmu religijnego nad
tolerancją oraz triumf barbarzyństwa i
wrogości wobec postępu nad intelektem i
wykształceniem. Przez lata chciano ją więc widzieć jako ostatnią pogankę, świętą
męczennicę za sprawę wolności przekonań - na symbol nadawała się tym bardziej, iż
żyła w celibacie. Dziś jednak
postrzega się ją raczej jako ofiarę walki o władzę.
Niemniej pozostaje Hypatia postacią absolutnie wyjątkową: pierwszą kobietą, która
stała się niekwestionowanym autorytetem i mentorką dla elity intelektualnej swych
czasów - czasów, w których kobiety nie miały niemal żadnych
możliwości, by osiągnąć sławę i uznanie.
Hypatię w "Agorze" gra Rachel
Weisz, absolwentka Cambridge, z wykształcenia filolog
angielski, laureatka Oscara za rolę w "Wiernym ogrodniku".
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=vB6E8lUEc0I
"Agora" w polskich kinach od
12 marca.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Siedem nagród "Goya" hiszpańska Akademia Filmowa przyznała w niedzielę wieczorem
(14.02) wielkiemu historycznemu widowisku
"Agora" w reżyserii Alejandra Amenábara
("Otwórz oczy", "Inni", "W stronę morza"), w tym za najlepszy scenariusz oryginalny,
zdjęcia, scenografię i kostiumy. Ten zrealizowany z ogromnym rozmachem
film, jedna z najdroższych europejskich produkcji (50 mln euro) już
za miesiąc, 12 marca, trafi na
polskie ekrany. Główną rolę,
charyzmatycznej uczonej Hypatii z Aleksandrii, gra
Rachel Weisz ("Wierny ogrodnik", "Był sobie chłopiec").
Nagrody "Goya", zwane często hiszpańskimi Oscarami, hiszpańska
Akademia Filmowa (La Academia de las Artes y de las Ciencias
Cinematograficas), licząca obecnie przeszło
1300 członków, przyznała po raz 24.
"Agora" miała aż trzynaście nominacji.
Nagrody wręczono podczas uroczystej gali w Palacio Municipal de Congresos w Madrycie.
Przypomnijmy, że rekord w dziedzinie liczby zdobytych nagród "Goya" dzierży inny
film Amenábara, "W stronę morza"
(2004) - aż 14 statuetek. Niewątpliwie mieszkający
w Hiszpanii chilijski reżyser jest jednym z ulubieńców hiszpańskiej
kinematografii i hiszpańskiej publiczności:
"Agora" zgromadziła w tym kraju ok. 3,5 miliona widzów!
Aleksandria, początek V wieku naszej ery. Rozwija się chrześcijaństwo. Davus to
niewolnik zakochany w swej pięknej pani -
wybitnej filozofce i astronomce
Hypatii. Podczas gdy Hypatia ze wszystkich sił stara się uratować od zapomnienia wiedzę i
mądrość starożytnego świata przed narastającym fundamentalizmem religijnym, Davus
jest rozdarty pomiędzy miłością a
nową religią, która obiecuje wolność. W dodatku, o
względy Hypatii ubiega się należący do elity miasta Orestes.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=39l11Hw-jrk
"Agora" w polskich kinach od
12 marca.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Już
19 lutego trafi na nasze ekrany
"Autor Widmo", najnowszy film
Romana Polańskiego, będący adaptacją bestsellerowej powieści
Roberta Harrisa "Ghostwriter".
Tytułowego "autora widmo", który
pisze wspomnienia byłego premiera Wielkiej Brytanii
Adama Langa (Pierce Brosnan) gra Brytyjczyk
Ewan McGregor ("Płytki grób",
"Trainspotting", "Gwiezdne wojny"). - Ta postać to everyman, który
jednocześnie ma w sobie pewien glamour - tłumaczył
Harris. Producent Timothy Burrill dodawał: - Ewan
wniósł do granej przez siebie postaci ważny, wręcz niezbędny element - dał się
lubić. Ma czar i poczucie humoru, co wprowadziło potrzebny element
lekkości do opowiadanej historii.
McGregor, który obejrzał
większość filmów reżysera i który nie
mógł się doczekać spotkania z nim na planie, tak opowiadał o współpracy z
Polańskim: - Spodziewałem się otrzymać od Romana artystyczne wyzwanie i tak
się stało. Wszyscy aktorzy dostają od niego bardzo inspirujące notatki, pomocne w powoływaniu bohaterów
do życia. Mówią wiele o tym, jak powinni oni wyglądać, jak się poruszać, czyniąc
każdą postać bardziej realną. Aktor podkreślał też,
że wizja świata polityki zawarta
w filmie jest mu bliska: - Politycy podejmują w naszym imieniu kluczowe decyzje o
życiu i śmierci, po czym wycofują się, dają wykłady i inkasują wielkie honoraria, a
nikt ich nie rozlicza ani z ich decyzji, ani z ich
kłamstw. To mnie okropnie wkurza.
Sądzę, że ten film jest bardzo na czasie. Aktor wspominał też o niezwykle starannym
przygotowaniu rekwizytów, zwłaszcza książki "Adam Lang, My Life", a raczej jej
obwoluty. Bo wewnątrz każdego używanego na planie egzemplarza znajdowała się inna
książka - "The Blair Years: The Alastair Campbell Diaries", co było
żartem członków ekipy na temat bestsellerowych wspomnień zaufanego współpracownika Tony'ego Blaira.
Były premier Wielkiej Brytanii Adam Lang
(Pierce Brosnan) zleca napisanie swoich
wspomnień, za które ma otrzymać 10
milionów dolarów, partyjnemu działaczowi
Michaelowi McArze. Przed zakończeniem pracy McAra ginie w zagadkowych
okolicznościach. Do dokończenia autobiografii Lang zatrudnia więc profesjonalnego
"ghostwritera" (Ewan
McGregor). Ktoś za wszelką cenę nie chce dopuścić do ujawnienia
prawdy.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/0/fHPBxPx_6Xk
"Autor Widmo" startuje w konkursie jubileuszowego, 60. Międzynarodowego Festiwalu
Filmowego w Berlinie (11-21 lutego), a do polskich kin trafi
19 lutego!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
W piątek,
5 lutego, na nasze ekrany trafi komedia romantyczna
"Oświadczyny po irlandzku", której akcja toczy się - jakżeby
inaczej - na Szmaragdowej Wyspie.
Producent Jake Weiner podkreślał: -
Irlandia od początku była w naszym zamiarze
jeszcze jednym bohaterem filmu, a nie tylko efektownym tłem. Niby obecna jest tu
współczesność, ale jednocześnie możesz się w tej krainie łatwo
zagubić. Zboczysz ze szlaku, a tu brak chociażby stacji benzynowej
czy jakiejkolwiek knajpy. Takie dzikie
otoczenie zbliża bohaterów do siebie, uwiarygodnia ich rodzącą się więź. Ci
bohaterowie to poukładana Amerykanka Anna
(Amy Adams), przemierzająca
Irlandię, by zgodnie ze starym tutejszym zwyczajem oświadczyć się
swojemu chłopakowi 29 lutego w roku przestępnym, oraz
przypadkowo napotkany przez nią Irlandczyk Declan
(Matthew Goode), mężczyzna o wielkim temperamencie i szelmowskim
wdzięku, co jest zupełnym przeciwieństwem mentalności Anny rodem ze wschodniego wybrzeża USA. Twórcy pragnęli,
by ich miłość rodziła się wśród intrygujących i nieopatrzonych pejzaży.
Słynne irlandzkie kaprysy pogody były tym razem na rękę filmowcom. - Oglądanie
kogoś, kto jest przekonany, że dokładnie
wie, dokąd zmierza i co robi, gdy raz po
raz okazuje się, że tak naprawdę nie ma o tym pojęcia, jest naprawdę zabawne -
przekonywała Adams. - A w dodatku wielokrotnie byłam zmoczona. Nie ma nic
zabawniejszego niż mokra aktorka -
żartowała nieco ryzykownie, dodając: - Myślę, że
ten kraj jest jednym z głównych wrogów Anny. Właściwie to uważam, że
Declan i Irlandia uknuli przeciwko niej spisek. Świetnie się nawzajem uzupełniają, ponieważ
oboje są nieprzewidywalni i mają burzliwe charaktery. Jednocześnie są także
olśniewający i piękni, kiedy się wypogadza i możesz ujrzeć ich jasną
stronę. Szmaragdowa Wyspa zdecydowanie zauroczyła amerykańską aktorkę: - W Irlandii jest coś
wspaniałego, otwartość, serdeczność ze strony mieszkańców. W każdym miejscu, gdzie
kręciliśmy, mogłabym żyć.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/1/WoOB4J5rqkw
"Oświadczyny po irlandzku" w kinach od
5 lutego!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Niezapomniany przebój ze studia
Pixar - "Toy
Story", powraca na ekrany, już
5 lutego, i to w 3D. - Myślę, że najważniejsze w
naszych filmach było rozwinięcie
obecnego w umyśle każdego chyba dzieciaka przekonania, że gdy nie ma nas w pokoju,
nasze zabawki zaczynają działać i mówić - wspominał scenarzysta
Andrew Stanton. "Ojciec" zaś
"Toy Story", laureat dwóch Oscarów
John Lasseter podkreślał, że pomysł,
by opracować klasyczne już filmy jako trójwymiarowe dał nowy impuls twórcom, którzy
postanowili wreszcie zrealizować także część trzecią. -
Zobaczyliśmy efekt naszej pracy nad "dwójką" i to zdecydowanie
dodało nam skrzydeł, wzbogaciło naszą inwencję.
Bo to, co udało się uzyskać, bez fałszywej skromności, spodobało się nam -
stwierdził. "Trójka" trafi do kin w czerwcu, a tymczasem
"Toy Story", film, który
zrewolucjonizował świat animacji (był pierwszą
pełnometrażową produkcją zrealizowaną
w całości za pomocą komputerów) cieszyć będzie kolejne już pokolenie młodych
widzów. Nie należy jednak zapominać, że to nie tylko rewolucyjna
technika zadecydowała o sukcesie tego filmu. Bardzo ważny był
precyzyjny, zabawny i zarazem skłaniający do
refleksji scenariusz. Prace nad nim trwały przeszło cztery miesiące. Twórcy
wspominali, że wielką rolę w powstawaniu tekstu odegrały ich osobiste wspomnienia o
ulubionych zabawkach. - John
Lassseter twierdził, że był jak filmowy Andy, starający
się starannie opiekować swymi zabawkami. Szczerze mówiąc, do
dziś je trzyma w specjalnych pudełkach w biurze - mówił scenarzysta
Pete Docter. - Andrew z kolei
doskonale pamiętał figurkę z serii G.I.Joe, świecącą i mówiącą "Uciekaj,
Joe, uciekaj". Zorganizowaliśmy zresztą wielkie wspominki o
zabawkach wśród pracowników studia; to dało nam wiele pomysłów.
To niezwykle harmonijne połączenie najnowocześniejszej techniki z szacunkiem dla
tradycji stało się na lata znakiem
firmowym Pixara. - Każdy dzień pracy był
odkryciem - wspominał tamte heroiczne czasy
Lasseter. - Dowiadywaliśmy się
nieustannie czegoś nowego o projektowaniu otoczenia, a zwłaszcza o ruchach i
ekspresji naszych postaci.
Pod nieobecność ludzi zabawki z sypialni Andy'ego żyją własnym życiem. Przewodzi im
kowboj Chudy - kukiełka, która wie,
że jej powołaniem jest nieść radość
Andy'emu. Ten punkt widzenia stara się przekazać pozostałym zabawkom, wśród
których są: sprężynowy jamnik Cienki, Pan Bulwa, znerwicowany dinozaur Rex, pasterka owieczek
Bou, świnka-skarbonka Ham i zastęp plastikowych żołnierzyków. Pojawia się jednak
konkurent Chudego, Buzz Astral, nowoczesna figurka rodem z
kosmicznego kina akcji. Co gorsza, Buzz wyobraża sobie, że nie jest zabawką, ale autentycznym bojownikiem o
wolność Galaktyki.
"Toy Story" w kinach od
5 lutego!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
... nie do końca, faktem jednak jest nagranie przez kanadyjską wokalistkę piosenki
"Alice", promującej ścieżkę dźwiękową
"Almost Alice", będącą
muzyczną stroną najnowszego obrazu
Tima Burtona - "Alicja W Krainie
Czarów". Filmowy obraz już
4 marca trafi na ekrany polskich kin.
'Almost Alice' to kompilacja 16 utworów, która poza kompozycją
Avril Lavigne, stanowi eklektyczny zestaw premierowych piosenek znanych
artystów, które powstały z inspiracji jednymi z najbardziej
charyzmatycznych postaci w historii literatury, np.
"In Transit" w wykonaniu Marka Hoppusa i Pete'a Wentza. Znajdziemy na niej także
utwory zespołów The All-American Rejects, Shinedown, 3OH!3, Franz Ferdinand i All
Time Low. Jedyną piosenką z disnejowskiej animowanej 'Alicji w Krainie Czarów'
(1951) na płycie jest 'Very Good Advice' w wykonaniu Roberta
Smitha.
Kompozytorem muzyki do filmu jest sam
Danny Elfman. Ściężka dźwiękowa
nakładem Emi Music trafi na półki sklepowe, tuz przed premiera filmu, 1
marca 2010.
'Alice' to od czasów wydanej w 2007 roku studyjnej (złotej płyty!) 'The Best Damn
Thing', premierowy kawałek Avril Lavigne.
Piosenkę 'Alice' posłuchać można na oficjalnej stronie Avril -
www.avrillavigne.com
Singiel do polskich rozgłośniach radiowych trafi już 1 lutego 2010r.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
W lutym pojawi się w polskich kinach najbardziej chyba
oczekiwany film Romana Polańskiego -
"Autor Widmo", zrealizowany na podstawie bestsellerowej powieści
Roberta Harrisa "Ghostwriter". Byłego premiera Wielkiej Brytanii, Adama
Langa, który zleca napisanie swoich wspomnień pisarzowi do
wynajęcia, gra Pierce
Brosnan, ("Jutro nie umiera nigdy",
"Mamma mia"). Przy obsadzaniu tej roli,
Polański chciał uniknąć
jakiegokolwiek podobieństwa do prawdziwych byłych premierów Wielkiej Brytanii.
- Roman szukał aktorów o powierzchowności zdecydowanie różnej
od tego, co moglibyśmy sobie wyobrazić - tłumaczył producent
Robert Benmussa. - Chodziło o to, by postaci
miały własną charyzmę i wywoływały jedynie podświadome skojarzenia z
przeszłymi wydarzeniami. To było spore wyzwanie - bowiem gdy
wyszła książka, media natychmiast
skojarzyły postać Adama Langa z Tonym Blairem. Polański jednak od początku widział
tylko jednego aktora w tej roli - właśnie Pierce'a Brosnana. Autor
książki, Robert Harris, był zachwycony tym wyborem. - Lang jest kwintesencją polityka. Ma urok,
wiesz, dlaczego na niego głosowałeś. A Pierce ma ogromny czar i pewność siebie.
Aktor przyznał, że było to dla niego niezwykłe doświadczenie: - Obserwowanie Romana
Polańskiego przy pracy to wielka
przyjemność. Jest absolutnie czarujący i ma
niezwykle wyrazisty styl. Aż miło popatrzeć jak ustawia kadr przy pomocy
"lupy" chyba z czasów "Noża w wodzie". Zresztą bardzo lubię ten film i od lat podziwiam
dzieła Polańskiego. To błyskotliwy
reżyser, który jak mało kto potrafi budować
filmową opowieść.
Były premier Wielkiej Brytanii Adam Lang
(Pierce Brosnan) zleca napisanie swoich
wspomnień, za które ma otrzymać 10
milionów dolarów, partyjnemu działaczowi
Michaelowi McArze. Przed zakończeniem pracy McAra ginie w zagadkowych
okolicznościach. Do dokończenia autobiografii Lang zatrudnia więc profesjonalnego
"ghostwritera" (Ewan
McGregor). Ktoś za wszelką cenę nie chce dopuścić do ujawnienia
prawdy.
"Autor Widmo" startuje w konkursie jubileuszowego, 60. Międzynarodowego Festiwalu
Filmowego w Berlinie (11-21 lutego), do polskich kin trafi
19 lutego!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
John
Travolta i Kelly Preston uchodzą od lat za wzorowe
małżeństwo - wielokrotnie plasowali się w pierwszej dziesiątce
rankingu najbardziej zakochanych sławnych par
ogłaszanym rokrocznie przez magazyn "In Touch". A teraz wreszcie spotkali się
na planie filmowym! W komedii "Stare
wygi", którą będziemy mogli
oglądać na naszych ekranach od dziś, czyli
22 stycznia, i w której
Travolcie partneruje jego dobry znajomy
Robin Williams, pojawi się również córka
Travolty i Preston,
Ella Blue. Zapowiada się więc prawdziwie rodzinny występ!
Zatrudnienie Preston w roli Vicki, matki dzieci Dana (czyli
Williamsa) było celowym zabiegiem twórców filmu. - Przyznaję,
chcieliśmy trochę namieszać - śmiał się
producent Andrew Panay. - A Kelly jest tak bardzo utalentowana, że w lot zrozumiała
nasze intencje. Aktorka mówiła o swym udziale w filmie z entuzjazmem: - Być ukochaną
Robina Williamsa - to naprawdę coś! W
dodatku mogłam występować w jednym filmie z
moim mężem i debiutującą córką - to było fantastyczne.
Ella Blue Travolta
zagrała jedno z dzieci, które nieźle namieszają w życiu dwóch "starych wyg". Nie tak dawno
wyraziła rodzicom swe życzenie, by stanąć przed kamerą. I oto na horyzoncie pojawił
się scenariusz, który dawał taką - wymarzoną wręcz -
szansę. - To tak, jakby Ella to
przewidziała! - nie mógł nadziwić się
Travolta. I dodawał: - Nie miałem problemu z
pracą z Ellą, także dlatego, że moja matka była aktorką i reżyserką i doskonale
wiedziała, jak oddzielić pracę od życia rodzinnego.
Jasne, że jestem i będę ojcem
dla Elli, ale bardzo uważałem, by nie kolidowało to z jej relacją z reżyserem.
Najwyraźniej wszystko poszło zgodnie z planem, bo młoda aktorka była zachwycona
współpracą z reżyserem Waltem
Beckerem. - Kiedy
nie udało mi się powiedzieć właściwie jakiejś kwestii, cierpliwie mi pomagał, albo zmieniał dialog - wspominała
debiutantka.
Na planie obaj weterani komedii,
Williams i Travolta, dawali z siebie wszystko.
Kelly Preston tak komentowała zachowanie
swego męża i jego filmowego partnera: -
Obaj należą do najzabawniejszych ludzi, jakich znam. Żartowali grając, i nie
przestawali żartować, gdy przestawali grać. Ella mówiła z kolei: - Było wiele
momentów, kiedy tata i Robin rozśmieszali
nas wszystkich do łez. Ale kiedy byliśmy
na planie, nie mogliśmy się śmiać. Czasem to było naprawdę trudne.
Dwóch biznesmenów w średnim wieku - rozwodnik Dan
(Williams) i mocno rozrywkowy
kawaler Charlie (Travolta), finalizuje jeden z najlepszych kontraktów w swojej
karierze. Niespodziewanie muszą zaopiekować się siedmioletnimi
bliźniakami. Próba pogodzenia obu tych spraw powoduje lawinę niezwykle zabawnych komplikacji, a także
stopniowo uzmysławia obu panom, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/13/w_C080WYO4w
"Stare wygi" w kinach od dziś.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
W Irlandii, zgodnie ze starą tradycją, jeśli dziewczyna oświadczy
się chłopakowi 29 lutego, ten nie może powiedzieć nie. Pomysł ten
wykorzystali twórcy komedii "Oświadczyny po
irlandzku", która na polskich ekranach pojawi się
5 lutego. Główną rolę zagrała
Amy Adams ("Zaczarowana", "Wątpliwość"), która tak mówi o swej
bohaterce, Annie: - Wierzy, że jest niezależna i może mieć
wszystko. A więc starannie planuje posunięcia w pracy,
małżeństwo, a nawet to, ile będzie mieć dzieci
i kiedy. Tak, można powiedzieć, że wszystko ma dokładnie zapisane w swoim notesiku.
Gdy pojawia się coś, a potem raczej ktoś, kto burzy ten porządek,
następuje wielki zamęt. Aktorce partneruje Anglik
Matthew Goode. Tak tłumaczył tę decyzję producent
filmu Roger Birnbaum: - Z
Matthew bardzo owocnie pracowaliśmy przy thrillerze
"Świadek bez pamięci", wcześniej zwrócił naszą uwagę u Woody'ego Allena
we "Wszystko gra". To ujmujący facet o uroczo łajdackim wyglądzie. Doskonały aktor dramatyczny z
wielkim wyczuciem komedii, a takie połączenie nie jest częste. Czyż więc mogliśmy
się wahać? Reżyser Anand Tucker entuzjastycznie
potwierdzał słuszność tego wyboru: -
Matthew to żywe srebro. Odnosiłem wrażenie, że gdy tylko rzucaliśmy jakiś pomysł,
on go natychmiast podchwytywał i w niepotykanie szybkim tempie realizował. To świetny
aktor, w dodatku obdarzony dość
mrocznym poczuciem humoru. I Amy, i Matthew byli
doskonali - mają podobne, intuicyjne wyczucie komizmu i rytmu gry,
zwłaszcza podawania dialogów. Inny z producentów,
Chris Bender, wspominał: - Rzecz jasna,
liczyliśmy na to, że pojawi się chemia między bohaterami. Gdy obejrzałem po raz
pierwszy gotowy film, wiedziałem już: udało się! Na sukces złożyła
się charyzma i talent aktorów, ich pełne psychologicznych niuansów występy, błyskotliwy scenariusz
i wytrawna reżyseria.
Amerykanka z Bostonu, Anna (Amy
Adams), ma zamiar dotrzeć do Dublina, aby oświadczyć
się swojemu chłopakowi, kardiologowi Jeremy'emu
(Adam Scott). Niestety, fatalna
pogoda krzyżuje jej plany. Zdeterminowana dziewczyna musi
jednak dotrzeć do swojego chłopaka z oświadczynami, zanim skończy się dzień! Czeka ją więc przeprawa przez pół
kraju. Pomaga jej przypadkowo poznany barman, Declan
(Matthew Goode)...
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/1/WoOB4J5rqkw
"Oświadczyny po irlandzku" w kinach od
5 lutego!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Jeszcze niedawno śmialiśmy się do łez z szalonych perypetii
bohaterów filmu "Kac Vegas". Kolejna nieprzewidywalna komedia -
"Stare Wygi", zapowiada się równie
zabawnie. - To przede wszystkim wręcz rubaszna komedia, ale jest w niej także wiele
serca - tłumaczył zamiary twórców producent
Andrew Panay. A reżyser
Walt Becker dodawał: - Niezwykle rzadko czytam
scenariusze, przy których lekturze co i rusz
wybucham głośnym śmiechem. Jestem przekonany, że autorom udała się
naprawdę trudna sztuka: pokazali wyraziste charaktery i połączyli brawurową
komedię z nutami autentycznego wzruszenia. Tekst powstał z myślą
o konkretnych aktorach i ich komediowych możliwościach:
opowieść o dwóch ludziach w wieku więcej niż
średnim, którzy od lat prowadzą firmę zajmującą się promocją sprzętu sportowego
którzy nagle stają oko w oko z dwojgiem bardzo absorbujących
bliźniaków. - Mamy zatem do czynienia z niezwykłą sytuacją, kiedy dwóch facetów, którzy do tej pory byli
praktyczni samotni, styka się ze wszystkimi pułapkami, jakie mogą wyniknąć z faktu
wzięcia odpowiedzialności za dwójkę dzieciaków -
opowiadali scenarzyści David
Diamond i David Weissman.
Główne role zaproponowano prawdziwym "starym wygom" - aktorom niezwykle
wszechstronnym, znanym zarówno z ról
komediowych, jak i dramatycznych:
Johnowi Travolcie ("Pulp Fiction") i
Robinowi Williamsowi ("Stowarzyszenie umarłych
poetów"). Williams był pełen uznania dla swych ekranowych partnerów: - Bardzo podoba
mi się praca z Johnem. Daje niesamowitego kopa - jego energia i pomysłowość są
zaraźliwe. Kelly Preston nie boi się niczego, zrobi wszystko, by być
zabawna. Setha Greena uważałem zawsze za wielki komediowy talent. A mamy tu jeszcze świetnych Ritę
Wilson i Matta Dillona, jako szefa skautów, prawdziwego samca alfa!
Becker podkreślał z kolei niezwykłe walory aktorskie
Williamsa. - Jest niesamowity - mówił.
- To chodząca encyklopedia żartów. A na dodatek aktor, który w jednej chwili, w
sposób niebywale płynny, może przejść od tonacji komicznej do dramatycznej, bez
najmniejszych zgrzytów. Obaj, producent
Andrew Panay i reżyser Walt
Becker, zgodnie twierdzili, że ich zamiarem było dostarczenie publiczności bezpretensjonalnej
rozrywki, lecz niepozbawionej szczypty refleksji. Czy ten zamiar się powiódł,
dowiemy się już wkrótce!
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/13/w_C080WYO4w
"Stare wygi" w kinach od 22
stycznia.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Już od dziś
(piątek, 15 stycznia) młodsi i starsi widzowie będą
mogli oglądać w polskich kinach nową, musicalową animację ze
studia Disneya - "Księżniczka i żaba".
Twórcy filmu postanowili odwołać się do tradycji takich stylów
muzycznych, jak zydeco (styl łączący elementy bluesa i muzyki kreolskiej, którego
wyróżnikiem jest używanie akordeonu), gospel i blues, nadając całości cechy
brzmienia zwanego "americana". Skomponowanie muzyki i
napisanie piosenek powierzono Randy'emu
Newmanowi, stałemu współpracownikowi wytwórni
Disneya i Pixara.
Newman to niezwykle ceniony pianista i kompozytor. Nagrał jedenaście
przyjętych z wielkim uznaniem autorskich płyt, skomponował i
zaaranżował setki utworów z myślą o innych
wykonawcach (m. in. Simon & Garfunkel, Three Dog Night, Harry Nilsson). Od lat 80. z
wielkimi sukcesami zajmuje się muzyką filmową; zdobył Oscara za
najlepszą piosenkę - "If I Didn't Have You" z filmu "Potwory i spółka" (2002).
Newman był w przypadku "Księżniczki i żaby"
kandydatem wręcz idealnym, ponieważ z wyjątkowo wielką erudycją
i swobodą porusza się po amerykańskiej tradycji
muzycznej, a w dodatku w dzieciństwie sporo czasu spędził w Nowym Orleanie, gdzie toczy się akcja filmu.
Wspominał, że muzyczny klimat tego miasta na zawsze wrył mu się w pamięć. Na
potrzeby filmu Newman stworzył m.in. piosenkę dla
głównej bohaterki, Tiany -
"Almost There" ("Prawie udało się", tekst polski -
Janusz Onufrowicz), gdzie dziewczyna
opowiada o swych emocjach i ambicjach. Zaśpiewała ją
Anika Noni Rose (w polskiej
wersji językowej - Karolina Trębacz).
Natomiast "walczykiem w stylu cajun" nazwał
Newman utwór "Evangeline" ("Ewangelina", tekst polski -
Janusz Onufrowicz), który
jest lirycznym wyznaniem miłosnym zakochanego świetlika Raya (w polskiej wersji
językowej w wykonaniu Roberta
Rozmusa). - "Księżniczka i żaba" to film o tym, że jak
się w coś mocno wierzy, to marzenia się
spełniają, o tym, że przeciwności się
wzajemnie przyciągają i o tym, że dobro zwycięża - mówiła
Karolina Trębacz, użyczająca głosu głównej bohaterce. Płyta ze ścieżką dźwiękową z filmu jest już
dostępna na polskim rynku (wyd. EMI Music Poland).
Lata 20. XX wieku. Tętniący rytmami jazzu, gospel i bluesa Nowy Orlean. Pragmatyczna
dziewczyna, której nie w głowie
amory - Tiana (w polskiej wersji językowej
Karolina Trębacz), oraz lekkoduch i wielbiciel jazzu Naveen, książę z dalekiej
Maldonii (w polskiej wersji językowej
Marcin Mroziński), wpadną w wir niezwykłych, magicznych
wydarzeń sprowokowanych przez demonicznego doktora Faciliera (w polskiej wersji
językowej Wojciech
Paszkowski).
Relacja z polskiej premiery filmu:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/0/-sEztrIbcmM
Piotr Gąsowski o pracy przy dubbingu
"Księżniczki i żaby":
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/3/Qt5wMSWr_uQ
"Księżniczka i żaba" w kinach od
15 stycznia!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
22 stycznia zadebiutuje na naszych ekranach film
"Stare wygi", w którym po raz
pierwszy spotkali się na planie dwaj weterani
komedii: John Travolta i
Robin Williams - w brawurowej
konfrontacji z dwójką siedmioletnich bliźniaków!
Producent Andrew Panay mówił: - Przeważnie jest tak, że tylko
kilku ludzi jest w stanie zagrać konkretną rolę, a ci dwaj, których
od początku mieliśmy na myśli,
należą po prostu do najlepszych na
świecie. Spodobał im się nasz tekst. No i szybko
mieliśmy dwie legendy kina na pokładzie! Daliśmy naszym gwiazdom wiele
swobody - dodawał. - John to styl improwizacji doskonale
przemyślanej i zaplanowanej. Robin to
istny żywioł, przypomina karabin maszynowy, pełen niespodziewanych pomysłów.
Aktorom ułatwiał zadanie fakt, że znają się już od trzydziestu lat. - Znam Robina
naprawdę szmat czasu i mam nadzieję,
że się ze mną zgodzi, iż jesteśmy przyjaciółmi
- mówił Travolta. - To chyba widać na ekranie. Williams z kolei podkreślał,
że akurat w tym filmie sporą rolę odgrywa humor oparty na działaniach fizycznych, nieco
slapstickowy. - Takie sceny lepiej
wykonywać z kimś, kogo się dobrze zna. I zabawa
większa, i w razie pomyłki mniej stresu - zwierzał się.
Travolta przyznał, że bardzo zainteresowała go postać Charliego, zadowolonego z
siebie playboya. - Mój bohater lubi swój sposób życia, ceni
swą prywatność, jest otoczony pięknymi rzeczami, ma świetny samochód - tłumaczył. - Pomyślałem o wielu
ludziach, których znam, także o sobie.
Williams był zdania, że film, w komediowej
formie, doskonale oddaje wahania i rozterki jego
pokolenia, tak zwanego pokolenia
baby-booomers: - Wielu z nas dopiero teraz staje przed problemem ojcostwa, poznaje
jego smak. Mamy często więcej czasu i czujemy się chyba podobnie jak nasi rodzice
koło trzydziestki. Ale zajmować się
dzieciakami w naszym wieku - to dość
przerażające.
Dwóch biznesmenów w średnim wieku - rozwodnik Dan
(Williams) i mocno rozrywkowy
kawaler Charlie (Travolta), finalizuje jeden z najlepszych kontraktów w swojej
karierze. Niespodziewanie muszą zaopiekować się sześcioletnimi
bliźniakami. Próba pogodzenia obu tych spraw powoduje lawinę niezwykle zabawnych komplikacji, a także
stopniowo uzmysławia obu panom, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/11/w_C080WYO4w
"Stare wygi" w kinach od 22
stycznia.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
15 stycznia na ekranach polskich kin pojawi się nowa animacja ze studia
Disneya - "Księżniczka i żaba". - Powracamy szczerze i z
pełnym zaangażowaniem do tradycji
disnejowskiej. Czuję, że znów
jesteśmy w domu - z entuzjazmem zapowiadał nowy
projekt producent Peter Del
Vecho. - To także powrót do musicalu i do
pracy wykonywanej ręcznie oraz do magicznego świata
malowanych dekoracji. Byliśmy
przekonani, iż ożywić szlachetną
tradycję dawnej animacji i nadać jej nowy impet
mogła na taką skalę tylko wytwórnia Disneya.
Na miejsce akcji filmowcy wybrali Nowy Orlean, miasto-tygiel,
gdzie od samego początku krzyżowały się elementy kultury
europejskiej i kreolskiej, gdzie powstał
jazz i gdzie żywe były zarówno tradycje katolickie, jak i magii czy kultu
voodoo. Ian Gooding, scenograf, podkreślał: - To jest miejsce niepowtarzalne, szokująco inne
od innych miejsc w Ameryce. Oczywiście
San Francisco czy Nowy Jork mają bardzo
wyrazisty styl, lecz po wylądowaniu w Nowym Orleanie macie przemożne
wrażenie, że znaleźliście się po prostu w innym kraju. Drugi rejon wykorzystany w filmie to
słynne bagniste rozlewiska delty
Mississippi, pełne świetlików i aligatorów.
James Aaron Finch, jeden z artystów czuwających nad przygotowaniem scenerii, wyjaśniał: -
Wychowałem się na Florydzie i doskonale rozumiem południowy klimat. Takie miejsca
mają duszny, romantyczny a zarazem pełen swoistej grozy charakter. W takim to
malowniczym otoczeniu rozgrywa się opowieść o tym, co się stanie, gdy dziewczyna
pocałuje żabę, a rezultat tego czynu będzie nieco inny niż ten, do którego
przyzwyczaiły nas znane do tej pory baśnie... Lecz miłość mimo wszystko znajdzie dla
siebie drogę, choćby to było naprawdę trudne!
W polskiej wersji językowej udział biorą m.in.
Piotr Gąsowski (Louis, czarujący
aligator, którego największą życiową pasją
jest gra na trąbce), Karolina Trębacz
(Tiana, młoda, atrakcyjna Afroamerykanka, ambitna i obdarzona silną wolą),
Dominika Kluźniak (Charlotta, przyjaciółka Tiany),
Anna Dymna (Eudora) i Stefan Friedmann
(Ray).
Polska premiera już we wtorek
(12.01) w warszawskim CC Arkadia.
Lata 20. XX wieku. Tętniący rytmami jazzu Nowy Orlean. Pragmatyczna dziewczyna,
której nie w głowie amory -
Tiana, oraz lekkoduch i wielbiciel jazzu Naveen, książę
z dalekiej Maldonii, wpadną w wir niezwykłych, magicznych wydarzeń
sprowokowanych przez demonicznego doktora Faciliera.
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/7/Q5aNnPgIaeI
"Księżniczka i żaba" w kinach od
15 stycznia!
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
|
Już w najbliższy piątek,
8 stycznia, na naszych ekranach pojawi się
amerykańska wersja słynnego filmu
Giuseppe Tornatore "Wszyscy mają się
dobrze". Obok grającego
główną rolę Roberta De
Niro, zobaczymy Drew Barrymore - jako jego córkę Rosie, która
rzekomo wiedzie luksusowe życie
tancerki w Las Vegas. Barrymore w filmach występuje
od kołyski ("E.T.", "Odmienne stany świadomości") i choć w latach 80. jej kariera
gwałtownie się załamała z powodu problemów z narkotykami i alkoholem, udało się jej
powrócić do formy i dziś należy do czołówki aktorek hollywoodzkich.
Reżyser Kirk Jones tak tłumaczył wybór
Barrymore: - Jestem zdania, że
Drew ma bardzo naturalny, zrelaksowany styl gry. Poza tym, wydawało mi
się ważne, że publiczność widziała na
ekranie, jak ona dorasta, co tworzyło pewien istotny rodzaj więzi.
- Gdy dorastasz, często doznajesz szoku, zdając sobie sprawę, jak rodzina i bliscy
przyjaciele mogą się od siebie oddalić - dzieliła się z kolei swymi refleksjami
Drew. - Moim zdaniem, Kirk ujął te bardzo ważne kwestie porozumienia i trudności we
wzajemnej komunikacji z mocą i subtelnie. Rosie bardzo chce zadowolić ojca, to klucz
do jej postępowania.
Jones przywiązywał ogromną wagę do całej obsady. - Chciałem mieć na ekranie
prawdziwą rodzinę. Nie przesłodzoną czy fałszywie idealną. Ważne było, byśmy czuli,
że są oni wiarygodni pod względem
podobieństwa fizycznego, ale przede wszystkim
więzi emocjonalnych - wyjaśniał. I to się udało!
Barrymore podkreślała, że na planie
panowała doskonała atmosfera. - Nienawidzę tej hollywoodzkiej
fałszywej familiarności. Ludzie się nie znają, a często też niespecjalnie lubią, ale udają, że
tworzą filmową rodzinę, podczas gdy tak naprawdę jest to fikcja, gra. W naszym
przypadku było inaczej. Spędzaliśmy wiele czasu razem i poznaliśmy się dobrze.
Szczególnie odpowiadało mi to, że Kate
Beckinsale grała moją siostrę. Ta dziewczyna
jest naprawdę cool i rozumiałyśmy się w pół słowa. Z
Samem Rockwellem pracowaliśmy już kilka razy i zawsze to była wielka frajda. A co do Roberta De
Niro, to po prostu nie wyobrażałam sobie, że mogłabym się do niego zwracać per "Bob". Więc mówiłam do
niego "Tatko D". I poznawałam go coraz lepiej, równolegle do tego, jak czyniła to
moja bohaterka z Frankiem.
Frank Goode (Robert de Niro), po śmierci żony, próbuje odzyskać kontakt z dorosłymi
już dziećmi. Postanawia wyruszyć w podróż i niespodziewanie odwiedzić całą czwórkę:
Davida, który jest "uznanym artystą" w Nowym Jorku, starszą córkę Amy, która "wysoko
zaszła w reklamie", Roberta, "dyrygenta w
Chicago" i Rosie - "główną tancerkę w
rewii w Las Vegas". Jak wiele wspólnego z rzeczywistością ma to,
co Frank wiedział do tej pory o życiu swych dzieci...?
Zwiastun filmu znajduje się tutaj:
http://www.youtube.com/user/forumfilmpoland#p/u/9/jL7vqh-5OsY
"Wszyscy mają się dobrze" w kinach od
8 stycznia.
|
 |
|
 |
 |
|
|
B.B.PR dla Forum Film.
|
|
|
|
|